piątek, 18 listopada 2016

23. " Przyjaciele "

Saga II

Sukces nigdy nie jest ostateczny. Porażka nigdy nie jest totalna. Liczy się tylko odwaga.

   – Winston Churchill


Przekręcił się na drugą stronę. Pod jego ciężarem materac, wydał z siebie charakterystyczny znak, budząc słodko, śpiącą dziewczynę. 
Otworzyła leniwie oczy, spoglądając na szerokie plecy ukochanego. Ostrożnie, ze względu na ranę, podniosła się z łóżka. Rozejrzała się po pokoju. Załamana stwierdziła, że pokój, wcale nie przypominał takiego, jak go zostawiała. Znów zapanował nieład i bałagan. Westchnęła ciężko.  Chciała po cichu się wymknąć, nie budząc go przy tym, ale podłoga nie chciała z nią współpracować. 
- Lucy, gdzie uciekasz? - poczuła jego oddech na swojej szyi. Nie miała zielonego pojęcia, jakim cudem, pojawił się za nią. Przed chwilą leżał na łóżku...
- Wcale nie uciekam. - odwróciła się uśmiechnięta. Położyła dłonie na jego karku. Pocałowała go. Intensywnie i mocno. Próbując pokazać mu, jak bardzo jej go brakowało. Długo na reakcję Natsu, czekać nie musiała. Złapał za jej policzki, przyciągając ją mocniej do siebie. Pogłębił jej pocałunek. Miała przez chwilę wrażenie, że ugną się pod nią kolana, a serce wyskoczy jej z piersi. Kiedy rozdzielił ich usta, poczuła niedosyt. Popchnęła go na łóżko, złączając ponownie ich usta.
Zaskoczony gestem Lucy, nie sprzeciwił się. Pragnął jej. Rozłączył ich wargi, słysząc cichy pomruk niezadowolenia blondynki. Zaśmiał się w duchu. Zamienił ich pozycję. Teraz on był na górze. Złapał za jej nadgarstki. Składał pocałunki, na czole, policzku, omijając usta, schodził coraz niżej. Całując delikatną skórę szyi Lucy, a potem obojczyk, sprawiał, że szalała z rozkoszy. On sam, zaczynał zatracać się w pożądaniu. 
Powrócił do jej warg, zaczynając od delikatnych muśnięć, aż do pełnych emocji, ostrych pocałunków. Jedną dłonią ściągnął z niej szarą bluzkę, która ukrywała czarny seksowny stanik. Natsu w tym momencie ciut zwolnił. Jego pocałunki były lekkie. Niepewnie, dwoma palcami, dotknął jej piersi, spoglądając w jej oczy, szukając jakiegokolwiek oporu. Heartfilia nie zamierzała mu przerywać, chciała by kontynuował. Uszczęśliwiony w duchu, odrzucił wszelkie wątpliwości. Jego pocałunki znów nabrały na sile, a dwa palce, zamieniły się w całą dłoń, która pieściła pierś dziewczyny. 
Lewą dłonią puścił nadgarstki ukochanej. Przejeżdżał opuszkami palców, po jej tali, aż natrafił na bandaż. Oderwał się od warg Lucy i spojrzał na opatrzony brzuch. Momentalnie, zniknęło jego pożądanie i cała chęć, dalszej rozkoszy. Wstał z łóżka.
- Natsu? - szepnęła, zaskoczona nagłą zmianą jego zachowania.
- Przepraszam. Zapomniałem o twojej ranie i zapędziłem się. Pójdę zrobić nam coś jeść. - szybko opuścił pokój. Wpatrywała się w drzwi, za którymi zniknął ukochany. Ogarnął ją gniew, że głupia rana wszystko im zniszczyła. Zamknęła oczy, próbując opanować, walące serce, ale nie mogła. Wspominała jego ciepło, gesty... Złapała za jakąś poduszkę i ukryła w niej swoje, zaczerwienione policzki. Żałowała, że do niczego nie doszło. W końcu po kilku minutach, wyszła z pokoju. Kierując się w stronę salonu.
- Dlaczego mnie nie obudziłeś?! - usłyszała krzyk, przepełniony gniewem.
- Bo nie mamy pewności, czy to oni. - starała się, zejść po schodach najciszej, jak mogła. Nie chciała, żeby przerywali rozmowy, szczerze to pragnęła trochę ich, podsłuchać. 
- Jak nie mamy?! Kenta to oni! 
- Nie wiesz tego.
- Jak nie wiem?! Spójrz na te zdjęcia! - wymachiwał telefonem.
- Nic na nich nie widać. Twarze są zamazane.
- Kurwa! Mówię Ci, że to moi przyjaciele! - jej serce zabiło mocniej. 
- Przyjaciele? - szepnęła, zaciskając pięści. Chłopacy dopiero teraz, zwrócili na nią uwagę. - Kto? - zeszła na piętro. Podeszła do Natsu i z groźną miną, wyciągnęła rękę.
- Lu...  
- Natsu, pokaż  mi - ostro spojrzała na ukochanego.
- Lucy...
- Natsu, jeśli to nasi przyjaciele to chcę wiedzieć! - wyrwała mu z dłoni telefon. Z uwagą przyjrzała się artykułowi. Było kilka nie wyraźnych zdjęć, jednak czerwone włosy Erzy, od gnoiły wszelkie wątpliwości. Ponownie spojrzała na Dragneela, który spuścił wzrok. Złapała za jego policzki, uniosła jego głowę tak, aby widział jej oczy. - Tylko spróbuj znów uciec lub się obwiniać. - widziała w jego oczach smutek. - Damy sobie ze wszystkim radę. Tylko będąc razem, Natsu
Jej słowa obudziły w nim, dawno zapomniane uczucia. Tylko ona tak na niego działała. A on? Musi się w końcu ogarnąć. Już za późno by odejść od Lucy. Dopóki ona będzie przy nim. Będzie dla niej dawał radę, stawał się silniejszy. Złapał za jej dłonie, które ciągle dotykały jego policzków.
- Tak księżniczko - szepnął, całując jej czoło. - Idź już z Kentą do samochodu i poczekaj na mnie. Zabiorę tylko parę rzeczy i pojedziemy do szpitala. - przytaknęła głową.
Wymusił uśmiech na twarzy i poszedł na piętro. Słowa ukochanej dodały mu siły, której potrzebował, aby ruszyć do przodu. Wszedł do sypiali i schylił się pod łóżko. Wyciągnął karton, w którym miał schowaną broń. Długo jej nie używał. Był to jego ukochany karabin, z którym parę lat temu się nie rozstawał. Zamknął oczy wspominając felerną potyczkę, w której straciła życie kobieta.
Szybko potrząsnął głową. Nie może ciągle rozpamiętywać przeszłości.
Liczy się to co jest teraz.
A teraz musi za wszelką cenę, obronić ukochaną.
Przypomniał sobie o jeszcze jednej ważnej sprawie. Wyciągnął telefon.   
- Natsu! Znalazłeś coś? 
- Gray... spójrz na wiadomości. Cały internet huczy. Znaleźli ich. Są poobijani. - usłyszał przekleństwa.
- Mamy jakąś wskazówkę, kto mógł to zrobić? 
- Nie wiem. Nie zapomnij, że Ci ludzie co porwali dziewczyny, też musieli dla kogoś pracować.
- Myślisz, że te dwie sprawy są połączone? 
- Nie jestem pewien, ale wiem, gdzie zdobyć takie informacje - nagle po drugiej stronie, zapadła cisza.
- Natsu. Miałeś więcej nie wracać do tamtych kontaktów. Oni myślą, że Ciebie wciąż nie ma. Chciałbym, żeby tak pozostało, zresztą wstrzymaj się, dopóki nie zobaczymy się z nim. Może, gdy ich zabierali coś zauważyli. - ciężko westchnął. Szybciej było by wykorzystać jego kontakty, z czasu zanim wyjechał. Był wtedy podziwianym i szanowanym przez wszystkich przeciwnikiem. To dzięki niemu, Gray'owi i Erzie udało się doprowadzić Fairy Tail do samego szczytu. Dobrze pamiętał, że sława przyniosła mu także wielu wrogów. Był co chwilę atakowany. To właśnie wtedy stał się nieczuły na ludzi ból, krew i śmierć. To wtedy powstała jego druga, ciemniejsza strona, która władała nim, aż do ostatniej jego bitwy, przy boku przyjaciół.
Byli wtedy o krok od zwycięstwa. Wszystko zależało od jednego strzału, którego autorem miał być właśnie on. Wiele godzin spędził na ćwiczeniach, więc był pewien, że nie spudłuje. Trochę za szybko, przechwalił się swoimi umiejętnościami. Pociągnął za spust, a nabój wystrzelił w stronę pobliskiego parku, przez który szła kobieta. Pamięta do dziś, jak szybko odrzucił snajperkę i karabin. Pobiegł do parku i szukał tej kobiety. Znalazł ją z raną w brzuchu. Mimo to była przytomna. Wezwał karetkę, próbował zatamować jakoś ranę, cały czas przy tym przepraszając kobietę. A ona?
Uśmiechnęła się do niego. Delikatnie dotknęła jego ręki i przemówiła.
- Jesteś podobny do mojego męża. Wybaczam Ci. - do tej pory nie mógł zrozumieć słów tej kobiety. Umierała, a jednak mu wybaczyła. To słowo zamknęło jego ciemną stronę, a on sam pękł z emocji i rozpłakał się nad umierającą kobietą.
Od tamtej pory, jego ciemna strona pojawiła się raz, dwa? Lecz zawsze próbuje nad nią, w jakiś sposób zapanować. Nie chce już jak kiedyś, zatracić zdrowy rozsądek i odbierać życie, bez większego zawahania.
Chciał wrócić w wir walki, ale jako Natsu. Taki jaki jest teraz. Dlatego powoli zaczyna chodzić na walki z Gray'em, który pomaga mu się kontrolować. Teraz jednak musi, jak najszybciej całkowicie zapanować nad sobą. Dlaczego? Żeby mógł w pełni korzystać ze swojej siły, przy obronie przyjaciół.
- Poczekam. - rozłączył się i włożył rękę do kieszeni spodni, poszukując paczki papierosów. Nie znalazł jej. Chwilę stał zamyślony, rozmyślając, gdzie zgubił papierosy. Wyszedł z budynku. Otworzył drzwi i obok siedzącej Lucy, na tylnym siedzeniu położył maszynę, przykrywając ją, tylko jakimś materiałem.
- Natsu.. - zauważył w jej oczach niepewność.
- Wziąłem na wszelki wypadek. Lucy nie wiemy, czy ktoś na nas nie czeka. - ciut spokojniejsza przytaknęła.
Zamknął drzwi i wsiadł do auta. Samochód ruszył, a on zobaczył wpatrującą się Lucy, w oddalający się domek.
- Coś się stało?
- Nie... - chciała mu wiele powiedzieć, ale obecność Kenty ją trochę zawstydzała. Wiedziała jednak, że różowo-włosy tak łatwo nie odpuści. Nagle odezwała się komórka Natsu.
- Wiesz coś? - od razu zapytał.
- Nie. Jestem w szpitalu, ale nie chcą mi udzielić żadnych informacji. 
- Cholera. My będziemy za pół godziny. 
- Będziemy czekać. 
- Jakbyś się czegoś dowiedział to dzwoń - usłyszał w odpowiedzi, tylko cichy pomruk. 

Kenta podrzucił ich pod ogromny budynek, a sam pojechał, zaparkować samochód. Para weszła do szpitala, rozglądając się za przyjacielem. Gray szybko ich zauważył.
- Tutaj! - pomachał do nich. Poszli w jego kierunku. Lucy od razu zauważyła, płaczącą Juvię.
- Juvia co się stało? - Fullbuster spojrzał na dziewczyny.
- Obwinia się, że to jej wina. - Natsu zmierzył dziewczynę przyjaciela.
- Juvia. To nie Twoja wina. Chciałaś mnie odnaleźć i za to Ci dziękuję. To wszystko moja wina, obiecuję, że znajdę tego kto Cię wykorzystał. - Lucy uśmiechnęła się, słysząc jego słowa, a Juvia podniosła wzrok.
- Gray-sama jesteś zły na Juvię? - spytała.
- Nie. - podszedł do kobiety i patrząc w jej oczy, wyszeptał kilka słów, których ani Natsu, ani Lucy nie zrozumieli. Za to Juvia wydała się być po nich jak nowo narodzona.
Chłopacy poszli do lekarza, a dziewczyny zostały same. Rozmowę miedzy nimi zaczęła niebiesko-włosa.
- Wiesz Lucy, Juvia była przez jakiś czas zazdrosna, że masz Natsu - zszokowana, spojrzała na nią.
- Juvia, a ty nie jesteś z Gray'em?
- Juvia nie to chciała powiedzieć! Juvia kocha panicza Gray'a. Ale.. Juvia była zazdrosna, o to w jaki sposób Natsu na Ciebie patrzy. Juvia i inni widzą, jak bardzo musi Cię kochać. Juvia  chciałaby, żeby Gray-sama też tak na nią patrzył. Czasem Juvii wydaje się, że on jest z nią tylko dla wygody.
- Wygody?
- Juvia u niego pracuje, robi obiad, kolację, kanapki do pracy. Przygotowuje ubrania, papiery. Juvia jest też łóżkową partnerką Gray'a. Lucy co Juvia ma robić? - zdziwiona, nagłym wyznaniem dziewczyny na początku, nie wiedziała co powiedzieć. Chwilę jednak pomyślała, co ona zrobiła by na jej miejscu?
- Jesteście jak małżeństwo. Mieszkacie razem, kochacie się, ale zabrakło już wam trochę namiętności. Czemu po prostu nie porozmawiasz z Gray'em? Wydaje mi się, że to najlepszy pomysł. a jak to nie podziała, to wymyślimy coś innego. - uśmiechnęła się i poczuła ramiona dziewczyny na swoich barkach.
- Dziękuję Lucy - ich pogawędkę przerwały kroki różowo-włosego.

Natsu podszedł, cały czas przyglądając się blondynce. Złapał ją za rękę. Odwzajemniła uścisk i spojrzała w jego oczy. Przytulił ją, szepcząc do ucha.
- Będzie dobrze. Jeszcze się zemścimy. - słysząc ostatnie słowo, jej ciało lekko zadrżało z przerażenia.


A o to i jest! Dziękuję za wszystkie komentarze jesteście wspaniali <3 

3 komentarze:

  1. Jak zawsze świetny rozdział. Było tak blisko, ale ta głupia rana wszystko popsuła. Liczę na powrót do tego wątku, gdy z Lucy będzie już wszystko w porządku 😏. Nie wiem, czy zwykła rozmowa pomoże Juvii zbliżyć się do Gray'a. Wizja zemsty jest dość niepokojąca. Mimo wszystko nie mogę się już doczekać następnego rozdziału.
    Pozdrawiam i wysyłam wenę 😚

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam serdecznie! Jestem nowa na tym zaje*istym blogu i kłaniam się w pas *kłania sie*. Masz świetny styl pisania, błędów jak na lekarstwo, a fabuła jest świetna! Na pewno zostanę stałą czytelniczką, a teraz przesyłam weny!
    Luna Dragneel

    OdpowiedzUsuń
  3. O boże!Przez ten nowy wygląd bloggera i też przez to,że miałam krótką przerwę,nawet nie zauważyłam,że jest nowy rozdział!..
    Ale do rzeczy...świetnie!Zaczynasz drugą sagę tak ciekawie,że aż chce się żyć dla następnego rozdziału!:D
    Pozdrawiam i weny życzę!

    OdpowiedzUsuń

Yuki Boshi SecretArtwork